Ja nic nie będę mówić, bo wstyd. 😡 Ale od jutra: - chowam wszystkie słodycze w karton do piwnicy - zapisuję codziennie ile kalorii zjadam - 3 razy w tygodniu bieganie, 2-3 razy trening - może w styczniu znów zamówię dietę pudełkową? Zobaczę jak mi będzie szło samej - możemy znów prowadzić tabelkę, jeśli wam to nadal pomaga
Archeo, bierzemy, najwyższy zacząć się ogarniać.. Ja dziś mimo wszystko o tyle lepiej ze ruszalam się więcej . Ale mam rozepchany żołądek i wciąż jestem głodna 😵
Hej dziewczyny :-) Dawno mnie tutaj nie było, ale widzę że dalej praktycznie te same osoby dzielnie walczą 🏇 Tunrida widzę dalej śmigasz te 10 km i po zdj co wrzucałaś zgrabnie wyglądasz ;-)
KaNie życzę zdrowia i oby wyniki wyszły dobre i było to tylko rozjechanie metabolizmu i dobry dietetyk Cię ogarnie bo jedzenie tak niewiele kalorii to zabójstwo... Tyle co Ty przez cały dzień kcal to ja na raz zjadam 😁
archeo , sanna trzymam kciuki za walkę z ochotą poświątecznego jedzenia 😀 Ciężkie zadanie, ale dacie radę ;-)
A ja nawet spoko przez święta, nie nażarłam się po korek jak co rok,ale też nie odmawiałam sobie 😁 jeszcze @ miałam, więc już w ogóle jestem dumna... Tylko w sumie ja żre cały rok, więc święta czy nie święta jem tyle samo 😜
Teraz to nie warto... U mnie w rodzinie trwa dojadanie świątecznego jedzenia (babcia męża jest szalona jeśli chodzi o gotowanie i zrobiła wszystkiego 3 razy więcej niż powinna), a na siłowni mamy okres roztrenowania, wracamy z mocą od stycznia. Jak to mój mąż powtarza "nowy rok- nowa ja" 😂 I tak to wygląda w tej chwili:
Eee...u nas nie ma co dojadać 😉 Co było można, to teściowa pomroziła na potem. taka cwana. 😁 A to co zostało, spokojnie da się wkomponować w dietę. A czego nie powinnam zjeść, to teście zjedzą. Ja miałam roztrenowanie przed świętami z powodu choroby, więc ponad 2 tygodnie bez treningów. Biegać też zaczęłam dopiero co. Więc ja już jestem odpoczęta, odpowiednio roztrenowana, odpowiednio utyta i odpowiednio wkurzona na stan obecny. twardo obstaje za tym, że zaczynam dziś 🏇
Nowy rok nowa ja 🤣 Zaczynam sie od dziś ogarniać, bo w te święta popłynęłam ostro. Właśnie się zapisuje na survival race 12km (50 przeszkód) w czerwcu, żeby mieć motywację i wrócić do biegania, które porzuciłam w sierpniu i bardzo mi z tym źle.
ale mi się chce czekoladek!! Masakra. Siedzę w pracy do 20😲0. a one tu leżą. Jesu, jakie to ciężkie. Jak wy to robicie, że wam się słodyczy nie chce? Nie ogarniam! ( cały dzień na zdrowej dobrze zbilansowanej, dobrze rozłożonej diecie, chyba muszę znów upolować trochę batonów bez cukru. Te Chodakowskiej mi pasują, bo są drogie i nie zre ich jak głupia, tylko oszczędzam. Ale w Rosmanie już nie ma od dawna. Gównianie mieszka "na wsi'😉
Mam milion batonów Chodakowskiej. Była dostawa w Rosjanie. A że zamówiłam też z netu, to będę miała dwa miliony. I założenie- jeden dziennie wieczorem w nagrodę.
Wczoraj słabo. Słodycze wpadły wieczorem. Dużo. Chyba okres mi się zbliża i stąd ta ponowna pazerność na słodkie. Za to rano ubiegane 10 km. Budzik sobie musiałam nastawić na 5😲0. tak okrutnie mi się NIE CHCIAŁO. Ale zrobiłam. za "karę" za wczorajsze żarcie. I ... poddaję się. Od 2 stycznia ponownie zamawiam dietę pudełkową. Na gotowych pudełkach szło mi najlepiej. Kiedy sama układam dietę- niestety podjadam. I za dużo i zakazanego. I nie wychodzi. A jak zapłacę za posiłki, to się trzymam. W styczniu mam mało dyżurów, więc nie będzie problemów logistycznych z odbieraniem pudełek na następny dzień. Zamówię na cały miesiąc, sprężę się i "nowy rok, nowa ja" haha 😀iabeł:
Laski polećcie jakieś hantle, najlepiej z wymienialnym obciążeniem. Ciężar minimalny 5 kg. Cena jak najmniejsza 😁 ale wiadomo, bubla nie chcę kupić bo to na prezent. Najlepiej do dostania w stacjonarnie, choć w Rzeszowie chyba nie mam dużego wyboru sklepów sportowych, więc sklepem internetowym tez nie pogardzę. :kwiatek:
Ja sobie kupiłam pod choinkę takie http://allegro.pl/zestaw-hantli-2x8-5kg-hantle-ts-17kg-zeliwne-i4923364018.html Plusy- są tanie! I jak na tanie hantle- całkiem nienajgorsze. Ładnie wykonane, wygodne. Zmienne obciążenie. Minusy- plastikowe nakrętki i plastikowy gryf. (Talerze są z jakiegoś żelastwa- to dobrze)W związku z tym trzeba z nimi uważać i delikatnie się obchodzić. Wiadomo, że plastik może się połamać, jak to plastik. Ale w tej cenie metalowych nie dostaniesz. I jak na preznet, to musisz poprosić o całe pudełko, bo moje przyszły w tekturowym pudle rozerwanym.
Ja też kupiłam dziś ciężarki ale takie które się nakłada na nadgarstki /kostki u nóg. Jedne prawie 1kg 😡 na nogi i 2.3kg na ręce. Nie sądziłam że kiedyś dozyje takiej chwili ale samym ciężarem ciała gucio zrobię. Idę je wypróbować mrrow mrrow Edit dozyje zamiast slownikowego logoizmu
Jest takie powiedzenie, że "tylko krowa zdania nie zmienia i zawsze cudzą trawę woli" Czasami do pewnych decyzji trzeba dojrzeć. Czasami samemu się na własnej skórze trzeba o czymś przekonać, mimo że otoczenie od dawna namawiało lub ostrzegało. Ja np czasami się przy czymś mocno upieram i dopiero po wielu miesiącach przyznaję rację innym. A takie małe obciążniki też by mi się przydały do pewnych rodzajów ćwiczeń! Ale już tyle tego mam, że aż strach. A poza tym... nie ma się co oszukiwać. U mnie to nie kwestia takich czy siakich ciężarków, ale DIETY. Muszę przestać tak żreć! (pocieszam się, że jedyny plus tego mojego żarcia przez lata to to, że mam dobry metabolizm 😂 zawsze coś)
Tunrida, z żarciem też pewnego dnia wygrasz, to wszystko jest kwestia czasu i poukladania sobie w głowie. Oczywiście, zawsze może nas " położyć" "syndrom Salema", ale z czasem tylko na chwilę. (Salem to mój gruby kot, je na okrągło, chodzi I szuka po misjach i kątach a że mam jeszcze chudego kota, to zawsze cos tam jest w miskach) Czy mogłabyś przytoczyć swój trening z hantlami? :kwiatek: tak plus minus co i ile robisz? Przejrzałam na YouTube ale za dużo tego i mam metlik..
Tylko, że pamiętaj, że ja mam do dyspozycji naprawdę fajny atlas, sztangi, ławeczkę prostą, skośną, drążek, taśmy. I wiele mięśni np pleców rozwijam na tym. Dlatego hantlami na plecy używam tylko 1 ćwiczenia. A to jeno to za mało oczywiście.